dziCiekawa pozycja. Czy możemy nie dać się zwariować? Nie poddać się presji reklam i mediów, które wciskają swoje produkty na zasadzie „musisz to mieć”?

Z pewnością możemy :)

Kołyska, łóżeczko, materacyk, kołderka, kocyk, poduszka. Płyn do kąpieli, szampon, oliwka, zasypka, krem do pupy, nawilżane chusteczki. Wózek głęboki, wózek spacerowy, komoda z przewijakiem, kosz na pieluchy, kojec, mata edukacyjna, karuzela. Butelki, smoczki, podgrzewacze, mleko w proszku, gotowe kaszki i obiadki w słoiczkach… Lista rzeczy, które wydają się niezbędne, kiedy w domu pojawia się dziecko, nieustannie się wydłuża – ku zadowoleniu producentów i przerażeniu rodziców.

Czy rzeczywiście narodziny dziecka sprawiają, że w domu muszą pojawić się stosy przedmiotów i gadżetów „ułatwiających” opiekę nad niemowlęciem? „Dziecko bez kosztów” rozprawia się z tym mitem, pokazuje, jakie są prawdziwe potrzeby noworodka i jak można je zaspokoić bez konieczności wydawania bajońskich sum. Autorka przeprowadza czytelników przez świat dziecięcych akcesoriów i odkrywa, które mogą być rzeczywiście przydatne, które można samodzielnie wykonać, a które są najzupełniej zbędne, a nawet szkodliwe.

„To książka bez granic i bez uprzedzeń, książka, która mówi o tym, co jest naprawdę potrzebne do zdrowego rozwoju psychicznego i emocjonalnego. To nie jest przewodnik po zakupach ani książka, dzięki której możesz zaoszczędzić. To znacznie więcej. To książka, która pomoże rodzicom bardziej uwierzyć w siebie, zaufać potrzebom wyrażanym przez dzieci i znaleźć w sobie zasoby, by wychować dziecko w miłości i szacunku”.

Zamów tutaj

Dziecko bez kosztów
Tagi: