W związku z artykułem pt. “Epidemia bezmyślności” opublikowanym w nr. 25/20.06 pisma „Przekrój”, gdzie zostały złamane zasady etyki dziennikarskiej (jednostronne przedstawienie zagadnienia, brak autoryzacji, publikowanie nieprawdziwych, niepotwierdzonych danych oraz oszczerstw), przedstawiam poniżej replikę oraz fakty naukowe, przemilczane przez autorkę wyżej wspomnianego artykułu.

1. Rozporządzenie Ministra Zdrowia z 21 grudnia 2010 r. dokładnie oraz jasno orzeka, iż szczepienia mogą spowodować trwały uszczerbek na zdrowiu, a także śmierć, w związku z czym cyt.: „ Co kilka lat pojawiają się informacje o tym, że szczepionki zabijają albo przynajmniej powodują poważne komplikacje zdrowotne. Po jakimś czasie są one dementowane…” jest nieprawdziwy.

Ponadto w latach 1991-2001 zgromadzono 128 717 raportów o niepożądanych odczynach poszczepiennych, a 14,2% raportów dotyczyło poważnych działań niepożądanych, w tym śmierci (Zhou W., et al.: Surveillance for safety after immunization: Vaccine Adverse Event Reporting System (VAERS) – United States, 1991-2001. MMWR Morb Mortal Wkly Rep., 2003; 52: 113-16).

Zagadnienie udokumentowanych powikłań poszczepiennych oraz braku pełnego bezpieczeństwa każdej szczepionki był opisywany m.in. przez prof. zw. dr hab. Danutę Prokopowicz  (Wojewódzki Szpital Specjalistyczny im. K. Dłuskiego, Klinika Obserwacyjno-Zakaźna AM w Białymstoku).

2. Cyt.: „Rodzice nie wiedzą już, komu ufać, więc na wszelki wypadek nie szczepią dzieci”. Rodzice ufają Ministrowi Zdrowia, proszę państwa, który uprzedza (podobnie jak ulotka informacyjna każdej szczepionki), że zaszczepienie dziecka może doprowadzić do jego trwałego kalectwa lub śmierci. Żadna choroba zakaźna wieku dziecięcego, na którą zapadnie zdrowo odżywione dziecko, będące w dobrej formie psychofizycznej, prawidłowo leczone, nie niesie ze sobą tak wysokiego ryzyka upośledzenia czy śmierci, co obala kolejny fragment artykułu o tym, że lepiej, aby dziecko było zaszczepione, niż aby przechorowało daną chorobę.

Poza tym część szczepionek, jest produkowana na komórkach pobranych z ciał dzieci poronionych lub zmarłych w wyniku aborcji. To kłóci się z poglądami religijnymi części rodziców, którzy świadomie nie wyrażają zgody na zaszczepienie swego dziecka.

Nazywanie takiej decyzji przez dziennikarkę „głupotą” jest oszczerstwem, ponieważ zgodnie z konstytucją RP mają do tego prawo!

3. Zaskoczeniem są słowa „żeby za odmowę szczepień rodzice trafiali przed sąd”, których autorem jest według „Przekroju” dr Paweł Grzesiowski. Do tej pory bowiem jego wypowiedzi na temat rodziców, którzy rezygnują ze szczepień, oscylowały wokół przekonania, żeby namawiać do zaszczepienia dziecka, ale nie zmuszać. Sytuacja prawna w naszym kraju wygląda tak, że to za zmuszanie rodziców do szczepień oraz świadome, celowe narażanie życia i zdrowia dzieci na ryzyko poważnego uszczerbku na zdrowiu można stanąć przed sądem (zgodnie z Art. 160. § 1. Kodeksu karnego).

4. Dr Barbara Klimek mocno minęła się z prawdą, mówiąc, że cyt.: „sądy administracyjne cofały kary ze względu na (…) niską szkodliwość społeczną czynu”. Proszę zapoznać się z wyrokami sądu administracyjnego, choćby z ostatniej sprawy w Poznaniu. W uzasadnieniu możemy przeczytać, że „nie ma podstaw prawnych” do nałożenia kary finansowej na rodziców odmawiających szczepienia.

5. Zapadalność na gruźlicę nie ma związku ze szczepieniami. W Stanach Zjednoczonych ta szczepionka nie była podawana, a zachorowalność tam nie różni się od tej w Europie. Dzieci z przedszkola w Jażyńcu, o których wspomniano w artykule, były szczepione przeciwko gruźlicy, a więc powinny być na nią odporne, co oznacza brak skuteczności wspomnianej szczepionki.

6. Triomersal jest zawarty w szczepionkach używanych w Polsce, mimo iż WHO nakazało jego CAŁKOWITE wycofanie z użycia ze względu na POTWIERDZONĄ szkodliwość etylortęci. Proszę dr Annę Jaworską o przytoczenie jakichkolwiek badań naukowych, które potwierdziłyby jej słowa, że rtęć jest łatwo wydalana z organizmu. Prawda jest dokładnie odwrotna – rtęć odkłada się w układzie nerwowym i jest silnie toksyczna. Główny Inspektorat Sanitarny stwierdza bowiem, że „Tiomersal jest substancją zawierającą związek rtęci, który może kumulować się w tkance nerwowej, wywołując, po przekroczeniu pewnych stężeń, efekty toksyczne. Dlatego, nie mając możliwości przewidzenia późniejszej akumulacji związków rtęci w organizmie (np. spowodowanej dietą), rozsądne jest unikanie stosowania związków rtęci pod każdą postacią.”

„Ekspozycja na rtęć w okresie płodowym i u dzieci może spowodować łagodny lub poważny niedorozwój umysłowy, jak i łagodne lub poważne zaburzenia koordynacji ruchowej(…)”.

Szczepionka, o której mówimy, to Euvax (jedyna refundowana). Podawana jest noworodkom w pierwszej dobie życia, zazwyczaj bez informowania rodziców o możliwości wykupienia szczepionki bez rtęci i bez pytania ich o zgodę na zaszczepienie dziecka.

7. Nie ma potwierdzonego jakimikolwiek badaniami naukowymi związku między mniejszą liczbą szczepionych dzieci a większą zachorowalnością (czy epidemią). W Skandynawii od lat duża część populacji dzieci nie jest szczepiona i nie odnotowuje się tam żadnego wzrostu zachorowalności. Jeśli słowa dr Grzesiowskiego, cyt.: „wystarczy by tylko 2% rodziców nie zaszczepiło dzieci, a może się to skończyć powstaniem ognisk epidemicznych” byłyby prawdziwe, to w Europie mielibyśmy obecnie wiele epidemii.

Co więcej, jak stwierdził sam dr Grzesiowski z Instytutu Profilaktyki Zakażeń: zachorowalność na ospę wzrasta od kilku lat, gdyż jesteśmy w okresie tzw. epidemii wyrównawczej. – Dochodzi do niej zawsze wtedy, gdy znaczna część populacji nie jest odporna na to zakażenie, co zdarza się co 5-7 lat. A Polska jest właśnie w takim okresie – podkreślił.
Według danych Państwowej Inspekcji Sanitarnej (PIS) ostatni szczyt zachorowań na ospę wietrzną odnotowano w 2007 r., gdy zarejestrowano ponad 160 tys. przypadków tego zakażenia. W 2008 r. chorowało 129,5 tys. osób, a rok później – już ponad 140 tys. Dr Grzesiowski nie ma wątpliwości, że liczba przypadków ospy będzie się nadal zwiększać, zarówno w tym roku, jak i w następnym i nie jest to związane ze szczepieniami.

8. Przypominam, że szczepionki mają w założeniu działać właśnie jak celowe zarażenie dziecka chorobą, w celu wytworzenia odporności. Przy czym przechorowanie daje odporność trwałą, a szczepionka nie daje odporności trwałej, lecz czasową (czasem w ogóle nie daje odporności) oraz jest obarczona wysokim ryzykiem NOP (niepożądane odczyny poszczepienne – rozp. Ministra Zdrowia z dnia 21 grudnia 2010 r.). Dlatego decyzja rodzica o zarażeniu dziecka zdrowego, będącego w dobrej formie psychofizycznej mogłaby co najwyżej być nazwana taką samą troską, jak szczepienie dziecka przez rodzica nieświadomego zagrożeń.

9. Najczęściej powtarzane hasło o „braku biologicznego mechanizmu” i „czasowym, ale nie przyczynowym związku” wystąpienia regresu lub pierwszych oznak autyzmu po szczepieniu kompletnie ignoruje znany od dawna związek między układem immunologicznych, neurologicznym i funkcjami psychicznymi. Obecna mantra programu szczepień „im WCZEŚNIEJ, im WIĘCEJ, im SZYBCIEJ (wiele preparatów naraz), tym LEPIEJ” nie ma żadnych podstaw w postaci wiedzy o rozwoju immunologicznym niemowlęcia ani badaniach bezpieczeństwa stosowanej praktyki. Immunologiczne molekuły, a przede wszystkim prozapalne cytokiny dopiero niedawno stały się obiektem zainteresowanie nauki, a ich mechanizm działania i oddziaływania jest prawie kompletnie nieznany (Garay 2010):

“For the immune molecules that we know are important, almost nothing is understood about their mechanisms of action. There is no doubt that many immune molecules will change their functions over development and will affect one another, but how this will affect neural function and development is also completely unknown.”

 

Sprostowanie do artykułu w ‚Przekroju’

Komentarzy do 6 thoughts on “Sprostowanie do artykułu w ‚Przekroju’

  • 25 czerwca 2011 z 09:25
    Permalink

    Ciekawe czy redakcja raczy na to odpowiedzieć… Gratuluję odwagi.

  • 27 czerwca 2011 z 12:12
    Permalink

    I tak trzymać. Jak już chcą pisać na temat szczepionek to niech choć piszą prawdę. Ale z tym to może być ciężko no bo jak pisać o tym że szczepionki moga powodować kalectwo i/lub ciężki uszczerbek na zdrowiu i jednocześnie zachęcić do szczepienia …

  • 30 czerwca 2011 z 12:24
    Permalink

    Uprzejmie informuję, że w kwestii spraw sądowych, moje słowa zostały wypaczone i sprostowanie w kwestiach prawnych zostanie zamieszczone w najbliższym numerze Przekroju.
    pozdrawiam
    . Paweł Grzesiowski

  • 18 lipca 2011 z 13:23
    Permalink

    Pięknie napisane bez zacietrzewienia i inwektyw, co w cytowany “artykule” jest zasadą powszechną stosowaną przez wszystkie gazety “salonu” takie jak, wprost, wyborcza, przekrój itd … lista “redaktorów” oraz “doktorów”, którzy własny interes mają przed interesem nas wszystkich jest długa i popierana przez lobby farmaceutyczne i wszelkiej maści lobbystów – a więc uwaga na tych “tęgogłowych” – jest to zapewne efekt poszczepienny – bo kto by świadomie narażał dobro Obywateli Rzeczpospolitej ten podlega karze …A tu nic tylko bezkarne sianie głupoty i zabobonu medycznego – to jak upuszczanie krwi pacjentowi, który zasłabł. Zauważcie, że teraz każdy zabieg wymagający interwencji lekarza jest podpierany “dokumentem” o tym, że wszystko może się zdarzyć i tylko Ty pacjencie jesteś odpowiedzialny i Ty musisz za to jeszcze zapłacić!

Komentowanie wyłączone